Chorwackie lzy…
piątek, 20 czerwiec 2008Wlasnie ogladalismy z Ivana mecz Chorwacja - Turcja. Nie byl to “sportowy spektakl” jak mawia redaktor Szpakowski, ale koncowka byla naprawde nieprawdopdobna. Ivana byla juz tak rozemocjonowana, ze az napoczela Luksus ktory akurat byl pod reka. No ale potem byly juz tylko lzy
i mialem okazje poznac caly repertuar chorwackich wulgaryzmow - w sumie sa na tyle podobne, ze nawet nie trzeba tlumaczyc… W sumie to szkoda Chorwatow, no ale niestety jak sie nie strzela goli i nie trafia karnych, to sie nie wygrywa. A w niedziele juz sie umowilismy ze idziemy ogladac mecz razem ze znajomymi Hiszpanami. ![]()
23 czerwca 2008 09:04
no to przynajmniej znajmi z Hiszpanii się cieszą
23 czerwca 2008 18:16
ale jak się cieszyli!!! w ogóle to śpiewali, krzyczeli… kultura oglądania meczu kompletnie inna - w Polsce zwykle kibicowanie przed telewizorem jest związane ze śmianiem się że nie potrafią grać, pytaniami typu “komu, się pytam, komu” i predykcjami, że nawet jeżeli teraz wygraliśmy, to i tak zaraz przegramy.
23 czerwca 2008 23:15
Moze oni sie poprostu bardziej nadaja na kibicow no i przede wszystkim na pilkarzy:)