<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress/2.2.3" -->
<rss version="2.0" 
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Super Tuesday</title>
	<link>http://www.sypniewscy.com/index.php/2008/02/05/super-tuesday/</link>
	<description></description>
	<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 11:59:55 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.2.3</generator>

	<item>
		<title>Przez: dominik</title>
		<link>http://www.sypniewscy.com/index.php/2008/02/05/super-tuesday/#comment-241</link>
		<dc:creator>dominik</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Feb 2008 15:08:24 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.sypniewscy.com/index.php/2008/02/05/super-tuesday/#comment-241</guid>
		<description>Jeszcze zwróć uwagę na super delegatów :) Poza tym ciekawe są reguły gry - u republikanów jeżeli wygrasz stan, to bierzesz wszystko, u demokratów - proporcjonanie (dlatego u demokratów jeszcze wszystko przed nami). 

Co do ostatecznych wyborów. Wiem że rozstrzygnięcie wyborów Gore/Bush jest ciężkie do zaakceptowania z punktu widzenia zwykłej logiki. Trzeba tylko wziąć pod uwagę, że do USA to jet federacja stanów, czyli związek podmiotów o bardzo dużej samodzielności (znacznie większej niż nam się wydaje w Polsce), które muszą mieć zagwarantowany wpływ na wybory prezydenta. System elektorów to właśnie gwarantuje - gdyby nie było elektorów, to kilka stanów (np. taka Montana lub South Dakota) mogłoby w ogóle nie organizować wyborów bo ich glosy nic by nie zmienily. Problemem jest zasada "zwycięzca w stanie beirze wszystko". Wyobraź sobie państwo z dwoma stanami: A - 11 mln. ludności (11 głosów elektroskich) i B - 10 mln. (10 głosów elektorskich), a później wyniki w A: R-40%, D-60%, wyniki w B: R-90%, D-10%. Demokraci dostają więcej głosów elektorskich, choć głosowało na nich mniej ludzi. Tak to mniej więcej działa tutaj. Jedyna możliwa zmiana, to wprowadzenie systemu proporcjonalnego (choć i to jest mało realne). W naszym pa}stwie oznaczałoby to, że: R dostają 4+9=13, a demokracji 7+1= 8). Ale i w takim systemie mogłoby dojść do paradoksu wyborów Gore/Bush.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jeszcze zwróć uwagę na super delegatów <img src='http://www.sypniewscy.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> Poza tym ciekawe są reguły gry - u republikanów jeżeli wygrasz stan, to bierzesz wszystko, u demokratów - proporcjonanie (dlatego u demokratów jeszcze wszystko przed nami). </p>
<p>Co do ostatecznych wyborów. Wiem że rozstrzygnięcie wyborów Gore/Bush jest ciężkie do zaakceptowania z punktu widzenia zwykłej logiki. Trzeba tylko wziąć pod uwagę, że do USA to jet federacja stanów, czyli związek podmiotów o bardzo dużej samodzielności (znacznie większej niż nam się wydaje w Polsce), które muszą mieć zagwarantowany wpływ na wybory prezydenta. System elektorów to właśnie gwarantuje - gdyby nie było elektorów, to kilka stanów (np. taka Montana lub South Dakota) mogłoby w ogóle nie organizować wyborów bo ich glosy nic by nie zmienily. Problemem jest zasada &#8220;zwycięzca w stanie beirze wszystko&#8221;. Wyobraź sobie państwo z dwoma stanami: A - 11 mln. ludności (11 głosów elektroskich) i B - 10 mln. (10 głosów elektorskich), a później wyniki w A: R-40%, D-60%, wyniki w B: R-90%, D-10%. Demokraci dostają więcej głosów elektorskich, choć głosowało na nich mniej ludzi. Tak to mniej więcej działa tutaj. Jedyna możliwa zmiana, to wprowadzenie systemu proporcjonalnego (choć i to jest mało realne). W naszym pa}stwie oznaczałoby to, że: R dostają 4+9=13, a demokracji 7+1= 8). Ale i w takim systemie mogłoby dojść do paradoksu wyborów Gore/Bush.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Adam</title>
		<link>http://www.sypniewscy.com/index.php/2008/02/05/super-tuesday/#comment-240</link>
		<dc:creator>Adam</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Feb 2008 10:21:22 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.sypniewscy.com/index.php/2008/02/05/super-tuesday/#comment-240</guid>
		<description>Poczytałem trochę o wybieraniu kandydatów i to jest rzeczywiście nieźle porezane :) I pomyśleć, że oni dopiero wybierają kandydatów, a właściwe wybory odbędą się później. 

Swoją drogą o ile wybór kandydata poprzez delegatów jest w miarę OK, to sposób wyboru prezydenta przez elektorów już mi się tak nie podoba. Lipa, że może być sytuacja jak między Gorem i Bushem, kiedy zostaje wybrany ten kandydat, który zebrał w skali kraju mniej głosów.

Skoro i tak mają wybory powszechne, to powinni zrobić też bezpośrednie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Poczytałem trochę o wybieraniu kandydatów i to jest rzeczywiście nieźle porezane <img src='http://www.sypniewscy.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> I pomyśleć, że oni dopiero wybierają kandydatów, a właściwe wybory odbędą się później. </p>
<p>Swoją drogą o ile wybór kandydata poprzez delegatów jest w miarę OK, to sposób wyboru prezydenta przez elektorów już mi się tak nie podoba. Lipa, że może być sytuacja jak między Gorem i Bushem, kiedy zostaje wybrany ten kandydat, który zebrał w skali kraju mniej głosów.</p>
<p>Skoro i tak mają wybory powszechne, to powinni zrobić też bezpośrednie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
